
A jutro bal. Przebranie obowiązkowe.
Miałam więc wielką przyjemność pobuszować w wypożyczalni kostiumów i dekoracji teatralnych na Starówce. Oczywiście na Złotej. O rany! Ale skarby tam mają. Suknie, sukieneczki, miecze, krynoliny, hełmy, peruki, kapelusze, paski, kostiumy. Stare, pożółkłe gorsety. Zszarzałe koronki. Kurz. Półmrok. I wszystko wolno przymierzać!
Ja byłam Zosią z Pana Tadeusza, dziecko jeżem, a tatuś wikingiem. Raj! Szaleństwo jakieś!
Ale fajnie!
OdpowiedzUsuńAle Wam dobrze! U nas spotkałam w wypożyczalniach samo badziewie, oczywiście niczego nie pożyczałam. W razie czego będę chyba skazana na siebie.
OdpowiedzUsuńFilm rzeczywiście Was mocno wciągnął;-). A Zosia z Wikingiem... hmm mogłoby być ciekawie;-)
OdpowiedzUsuńZnam to miejsce! A ta babka, która je prowadzi jest niesamowita, prawda? Przesympatyczna gaduła, która nagle, nie wiadomo skąd, wyciąga rzecz, której właśnie potrzebujesz... Miałam okazję być tam z młodzieżą, kiedy przygotowywałam Aleję Rzeźb, przedstawiającą ludzi z różnych kultur.
OdpowiedzUsuńŻyczę udanej zabawy na balu! :)
Co za połączenie! Jeż, Zosia i Wiking ;)))
OdpowiedzUsuń