wtorek, 5 kwietnia 2011









Mam takiego fisia, że z każdej podróży, większej lub mniejszej, zwożę mnóstwo duperelek. Rozdaję je potem z przyjemnością. W Krakowie znalazłam cukierki ślazowe (choć brzmią trochę obrzydliwie) i herbatę o nazwie Ball Shaped.



I ciastka. Strudel z nadzieniem z jabłek, rodzynek i cynamonu, mnóstwem cynamonu.
I keks złożony wyłącznie z bakalii. Figii, rodzynki, kandyzowane gruszki, jabłka, zlepione w jedną masę.

11 komentarzy:

  1. Bardzo ładnie prezentuje się ta herbatka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Herbatka wygląda nieziemsko, mam nadzieję, że tak samo smakuje. A cukierki ślazowe, to te, które tak uwielbiał Dziadziuś Dzieci z Bullerbyn;-), też je bardzo lubię o Krakowskim Kredensie nie wspominając:-). Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kredens widzialam w Polsce, bardzo podobaja mi sie te opakowania... chyba nawet cos kiedys kupilam, zurawine w czekoladzie czy cos takiego, juz nie pamietam... :-) i napisz prosze jak te cukierki slazowe smakowaly...? czy warto kupic czy nie... M

    OdpowiedzUsuń
  4. Krakowski Kredens ma rewelacyjne te wyroby.. i ślicznie się prezentują - w sam raz na prezent (są u nas dostępne w Almie w Olimpie - nigdy nie mogę odejść od tamtych półek :)
    Ja też lubię takie smakowite drobiazgi przywozić z podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Twoje zdjęcia śpiącej córeczki :) Mówią więcej niż tysiąc słów.

    Apfelstrudel przypomina mi pewien mały austriacki pensjonat w górach, w którym kiedyś mieszkałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Smakowicie u Was, zdjęcia aż pachną! :-)
    Nie wiem, jak "kredens" smakuje, ale mają design miły dla oka.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cukierki bardzo słodkie, karmelowe, z prawoślazem. Bursztynowe.
    Herbata delikatna, intensywnie pachnąca, w smaku połączenie białej i zielonej. Jak dla mnie lepiej wygląda, niż smakuje, choć można ją polubić.
    Nie wiedziałam o Dziadku Dzieci z Bulerbyn, jakoś mnie to rozczuliło...:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdjęcie śpiącego maleństwa rozwaliło mnie całkowicie. Też takie zrobię moim córciom. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Do Kredensu w Almie muszę się więc wybrać, tylko po wypłacie ;))
    I miałam podobne skojarzenia, Małgorzato, choć nigdy nie byłam w austriackim pensjonacie. Ale bardzo chciałabym!

    Galicja po prostu.

    Dziękuję Wam wszystkim za miłe komentarze!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pozdrawiam serdecznie i podziwiam piękne zdjęcia! Będę często wpadać na Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cukierki slazowe...nieee....ale Kraków jak najbardziej ;)
    A ta herbata...piękna :)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga