



Mam takiego fisia, że z każdej podróży, większej lub mniejszej, zwożę mnóstwo duperelek. Rozdaję je potem z przyjemnością. W Krakowie znalazłam cukierki ślazowe (choć brzmią trochę obrzydliwie) i herbatę o nazwie Ball Shaped.

I ciastka. Strudel z nadzieniem z jabłek, rodzynek i cynamonu, mnóstwem cynamonu.
I keks złożony wyłącznie z bakalii. Figii, rodzynki, kandyzowane gruszki, jabłka, zlepione w jedną masę.
Bardzo ładnie prezentuje się ta herbatka ;-)
OdpowiedzUsuńHerbatka wygląda nieziemsko, mam nadzieję, że tak samo smakuje. A cukierki ślazowe, to te, które tak uwielbiał Dziadziuś Dzieci z Bullerbyn;-), też je bardzo lubię o Krakowskim Kredensie nie wspominając:-). Pozdrawiamy.
OdpowiedzUsuńKredens widzialam w Polsce, bardzo podobaja mi sie te opakowania... chyba nawet cos kiedys kupilam, zurawine w czekoladzie czy cos takiego, juz nie pamietam... :-) i napisz prosze jak te cukierki slazowe smakowaly...? czy warto kupic czy nie... M
OdpowiedzUsuńKrakowski Kredens ma rewelacyjne te wyroby.. i ślicznie się prezentują - w sam raz na prezent (są u nas dostępne w Almie w Olimpie - nigdy nie mogę odejść od tamtych półek :)
OdpowiedzUsuńJa też lubię takie smakowite drobiazgi przywozić z podróży :)
Uwielbiam Twoje zdjęcia śpiącej córeczki :) Mówią więcej niż tysiąc słów.
OdpowiedzUsuńApfelstrudel przypomina mi pewien mały austriacki pensjonat w górach, w którym kiedyś mieszkałam :)
Smakowicie u Was, zdjęcia aż pachną! :-)
OdpowiedzUsuńNie wiem, jak "kredens" smakuje, ale mają design miły dla oka.
Cukierki bardzo słodkie, karmelowe, z prawoślazem. Bursztynowe.
OdpowiedzUsuńHerbata delikatna, intensywnie pachnąca, w smaku połączenie białej i zielonej. Jak dla mnie lepiej wygląda, niż smakuje, choć można ją polubić.
Nie wiedziałam o Dziadku Dzieci z Bulerbyn, jakoś mnie to rozczuliło...:))
Zdjęcie śpiącego maleństwa rozwaliło mnie całkowicie. Też takie zrobię moim córciom. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDo Kredensu w Almie muszę się więc wybrać, tylko po wypłacie ;))
OdpowiedzUsuńI miałam podobne skojarzenia, Małgorzato, choć nigdy nie byłam w austriackim pensjonacie. Ale bardzo chciałabym!
Galicja po prostu.
Dziękuję Wam wszystkim za miłe komentarze!
Pozdrawiam serdecznie i podziwiam piękne zdjęcia! Będę często wpadać na Twojego bloga :)
OdpowiedzUsuńCukierki slazowe...nieee....ale Kraków jak najbardziej ;)
OdpowiedzUsuńA ta herbata...piękna :)