
i krótko o bobie.
Jeśli ugotowało Wam się za dużo bobu, warto z niego zrobić pastę. Zmiksować na masę, dodać wyciśnięty czosnek, sól, pieprz i co tam macie jeszcze ochotę - ja dodałam łyżkę sosu tatarskiego - i na chlebek!
Udany eksperyment.
A dziś naleśniki z nutellą. Na specjalne życzenie najmłodszej.
Fryz jak się patrzy :) urocza ta Twoja mała księżniczka :)
OdpowiedzUsuńSie wie! :)))
OdpowiedzUsuńKorona, nasza fryzura nr 1;-), panie w przedszkolu czesały Majkę pełną profeską to i ja musiałam załapać o co w tym chodzi, a moje umiejętności fryzjerskie to jakaś masakra :-). Wasza korona prezentuje się całkiem dostojnie :-). Za moich czasów to był koszyczek. A z tym bobem to brzmi całkiem pysznie.
OdpowiedzUsuńNo a ja mam Glusia i marzenie o takich fryzurach chowam do kieszeni ;)
OdpowiedzUsuńA pasta z bobu - mniam! - wypróbuję :)
Majaizgraja - ja też słaba w te klocki. Ale próbuję.
OdpowiedzUsuńAnik, jeszcze wszystko przed Tobą! Podobno do trzech razy sztuka. To masz jeszcze dwie szanse na dziewczynki!
Bardzo lubie takie fryzurki u dziewczynek a ta pasta z bobu brzmi apetycznie, moze kiedys tez wyprobuje... :-)
OdpowiedzUsuńBobu nigdy za wiele!!!
OdpowiedzUsuńPierścionek piękny.
Ach! To moja ulubiona fryzura! Strasznie bym chciała umieć się tak czesać, niestety zdecydowanie mnie to przerasta :(
OdpowiedzUsuń