Zmęczeni wróciliśmy.
W najbliższych dniach zabieram Was na wycieczkę na wschód Polski. Pod granicę z Ukrainą.
Nad Bug.
Bo jest jeszcze wiele miejsc, gdzie pachnie dziewanną, a dziki prawoślaz rośnie pod oknem. Gdzie nocą cisza aż piszczy w uszach, a wieczorny rechot rozśmiesza. Gdzie żaby wskakują do salonu, a starsi ludzie zaciągają. Gdzie twoja komórka łapie wyłącznie ukraiński roaming, a co słup to bocianie gniazdo. Z pełnym obłożeniem. Gdzie ludzie nie mają w zwyczaju obsesyjnego zamykania domu na klucz, a rower spokojnie poczeka pod sklepem.







Cudne zdjęcia, a i opis zachęcający do odwiedzenia tamtego zakątku Polski :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Ale sielsko :-), cudnie, czekam na jeszcze, no i gdzie ten rower?;-). A pierwsze zdjęcie - bomba!
OdpowiedzUsuńTo dopiero początek tej sielanki! Będzie słodko, oj będzie :))) A rower jest, jest, ma się dobrze ;)))
OdpowiedzUsuńFantastycznie :) mam nadzieję na obszerniejszą fotorelację z tej cud-miód krainy "rzut beretem" od nas :)
OdpowiedzUsuńja to wiem kiedy się zjawić! :) wszystkie super ale pierwsze zdjęcie baaaardzoooooo mi się podoba! te kolory - coś pięknego! :) no i jeszcze te kalosze mi się podobają i aż chce się widzieć więcej..
OdpowiedzUsuń