Luksus spania do 9.30 rano i poobiedniej drzemki.
Luksus możliwy tylko dlatego, że odważyłam się oddać dziecko na noc babci. Po prawie 4 latach!
A w kontekście świeżych porodów trzech najbliższych memu sercu kobiet przekonuję się, że jesteśmy takie same. Wieczne umartwianie, że śpi, że nie chce spać, że pije, że nie pije, zjada za dużo, nie chce jeść, że choruje, że jeszcze nie przechorowała, że zimno, że przegrzeję, że za szybko oddycha, że nie oddycha, że kaszle, że nie odkaszlnęła, dużo kupki, mało kupki, że serce za szybko bije, że słabe włosy, czy ma robaki, kolejny antybiotyk.
Z doświadczenia mojego i koleżanek z 2 lub więcej, wynika, że z każdym kolejnym dzieckiem jest bardziej na luzie ;-)).
OdpowiedzUsuńTak jak z powiedzeniem. Kiedy przy pierwszym dziecku spadnie smoczek na ziemię, wyparzamy, przy drugim myjemy pod bieżącą wodą, przy trzecim wycieramy o ubranie ;-).
Znaczy się, coś jakby dywersyfikacja ryzyka :)
OdpowiedzUsuńJeden z moich przykładów z góry jest porodem bliźniaczym i to kolejnym.
Ja tam myślę, że mimo różnic charakterów, temperamentów, podejść to silniejsze od nas. Choć faktycznie są wyjątki.
Ja znam wersję: jak pierwsze dziecko połknie 5 zł, pędzimy na pogotowie, przy drugim paląc peta czekamy, aż zabrzęczy w nocniku, trzeciemu - potrącamy z kieszonkowego...
OdpowiedzUsuńNa rodzeniu dzieci raczej średnio się znam, ale za to wiem, że jak już się urodzą, to są fajne :)
OdpowiedzUsuńŚwięte słowa! ;))
OdpowiedzUsuńJa do dziś nie odważyłam się zostawić dzieci na noc babci :) Tzn. chłopcy z pewnością by wytrzymali, martwię się raczej o babcię.
OdpowiedzUsuńI potwierdzam - przy drugim dziecku jest już bezstresowo :)