piątek, 28 października 2011



Łódź, ul. Piotrkowska

W tym roku imprezy dyniowej nie robimy.
Ojciec chory, dziecko chore, matka w stresie.
Ale żeby dziecku zrobić klimacik malowałyśmy farbami dynie oraz robiłyśmy włóczkowe pająki-pompony, zwisające z sufitu. I wielką włóczkową pajęczynę, rogami przyklejoną do ściany. No co tu dużo gadać, fajnie nam wyszło...

4 komentarze:

  1. klimatycznie wygląda ta ulica.
    zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozświetlona ta Piotrkowska jak niebo na Boże Narodzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piegowata, a pewnie!
    Mru, dzięki, przyda się.
    Chłopaku, to tylko efekciarstwo z PS ;)))

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga