sobota, 26 listopada 2011





Zawsze czas i ochota na grę w kulki. I amatorski kulodrom. Z krzeseł, linijek, blatów, tekturek.

11 komentarzy:

  1. Hihi a ja myślałam, że to krople wody ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aga, ale mi przywróciłaś wspomnienia, ostatnio grałam w kulki jako dziecko z całą podwórkową bandą :-). Robiliśmy dziury w ziemi, przeszkody z kamyków, patyków itp. i tam lądowały, każda miała nawet swoją wartość, bo były różnej wielkości i koloru. Można gdzieś takie jeszcze dostać? Piękne zdjęcia. Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądają jak kropelki rosy! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. pięknie je uchwyciłaś;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia.
    Kulki... Nie pamiętam, kiedy w to ostatnio grałam! Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pieknie!
    Julka w Krakowie zbierala kulki, kiedy Hania osiagnela zolnosc samodzielnego poruszania , kulki sie schowaly i zapomnialy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ piękne zdjęcia zrobiłaś :)
    Niestety u nas kulki dostały schowane do pudełka i postawione na najwyższej półce po tym, jak jedna z nich została połknięta z charakterystycznym "gulp".

    OdpowiedzUsuń
  8. Kule na zdjeciach sa piekne... M

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga