Dziś robiłyśmy kwiatkowe bukiety z bibuły. Przyklejone do słomek taśmą malarską. Do tego piękna kokarda, mały bilecik, francja elegancja.
Do tego zakwitły nam "KIACYNTY", zjadłyśmy suszone "MOELE", pojeździłyśmy na "LOWELKU". A Nadzia nie nazwywa się już "NADZIA" tylko "NADIA".
Same nowości u nas...;)))
Kolejne zdjęcie na Twoim blogu, które mnie zachwyca!
OdpowiedzUsuńPięknego dnia:-)
Kiacynty - pewnie pięknie Wam pachną, nasze jeszcze w pączkach, będą chyba białe:-), kwiat we włosach wpasowała się idealnie, też hand made?:-). U nas też dziś kwiaty we włosach;-) pozdrawiamy
OdpowiedzUsuńNadia... jakie to piękne imię! :)
OdpowiedzUsuń...a w ustach dziecka pewnie brzmi słodko :)
Wspaniałe nowości :)
OdpowiedzUsuńTen etap nowych słów....uwielbiam każde nowe słowo które wypowiada Gluś :)
Pozdrawiam!
bardzo aktywny dzien i jak pieknie wyglada taki kwiat na krotkich blond wloskach :) , juz sie nie moge doczekac kiedy mojej Hani uda sie taki przypiac, a ona w pierwszym odruchu go nie pogoni :)
OdpowiedzUsuńKlacynty chicałabym mieć:) ale taki we włosach też by mi się na dzisiaj przydał:)
OdpowiedzUsuńMiłego weekendu!
Dzięki, Dziewczyny!
OdpowiedzUsuń