wtorek, 8 lutego 2011

Czasem człowiek ma ochotkę na coś słodkiego.

I wtedy należy wyjąć puszkę z suszonymi śliwkami. Rozpuscić czekoladę i dodać trochę olejku rumowego. Nabite na wykałaczki śliwki zanurzyć w czekoladzie i przez 5 minut schłodzić w lodówce.
5 minut, bo dłużej nie da rady wyczekać!



Podobnie jest z blokiem czekoladowym, pełnym orzechów laskowych i rodzynek...
albo takim z pokruszonymi herbatnikami i suszoną żurawiną...

8 komentarzy:

  1. ale Ty potrafisz kusic, a ja w domu nie mam żadnych żelaznych zapasów ( wszystko już zjadłam )

    OdpowiedzUsuń
  2. Aga!!! Właśnie siedzę i zmuszam się, żeby nie sięgnąć po czekoladę, która się do mnie uśmiecha, leżąc na półce, a tu taki post. I co? I pocieszyłam się czekoladą o prawie 22;-). Świetny pomysł z tymi śliwkami! A blok czekoladowy to taki z mleka w proszku? U nas nazywano to kryzysową czekoladą;-), uwielbiam go! A ja szykuję się do zrobienia founde Twojego przepisu:-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Kryzysowa czekolada! No jasne, jadałam.
    Dziś preferuję prostszą wersję, z gotowej, mlecznej, rozpuszczonej, wylanej w pojemniczku na folii stretch. Ja z tych, co lubią szybkie gotowanie i mało sprzątania po nim ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. blok czekoladowy z pokruszonymi herbatnikami i suszoną żurawiną.. nooo podziałałaś mi na wyobraźnię
    to musi być pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O RANY... To wygląda przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubie sliwki w czekoladzie, te wyglada apetycznie... M

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga