I wtedy należy wyjąć puszkę z suszonymi śliwkami. Rozpuscić czekoladę i dodać trochę olejku rumowego. Nabite na wykałaczki śliwki zanurzyć w czekoladzie i przez 5 minut schłodzić w lodówce.
5 minut, bo dłużej nie da rady wyczekać!

Podobnie jest z blokiem czekoladowym, pełnym orzechów laskowych i rodzynek...
albo takim z pokruszonymi herbatnikami i suszoną żurawiną...
Ślinka cieknie :-)))
OdpowiedzUsuńale Ty potrafisz kusic, a ja w domu nie mam żadnych żelaznych zapasów ( wszystko już zjadłam )
OdpowiedzUsuńAga!!! Właśnie siedzę i zmuszam się, żeby nie sięgnąć po czekoladę, która się do mnie uśmiecha, leżąc na półce, a tu taki post. I co? I pocieszyłam się czekoladą o prawie 22;-). Świetny pomysł z tymi śliwkami! A blok czekoladowy to taki z mleka w proszku? U nas nazywano to kryzysową czekoladą;-), uwielbiam go! A ja szykuję się do zrobienia founde Twojego przepisu:-).
OdpowiedzUsuńKryzysowa czekolada! No jasne, jadałam.
OdpowiedzUsuńDziś preferuję prostszą wersję, z gotowej, mlecznej, rozpuszczonej, wylanej w pojemniczku na folii stretch. Ja z tych, co lubią szybkie gotowanie i mało sprzątania po nim ;)
blok czekoladowy z pokruszonymi herbatnikami i suszoną żurawiną.. nooo podziałałaś mi na wyobraźnię
OdpowiedzUsuńto musi być pyszne :)
O RANY... To wygląda przepysznie!
OdpowiedzUsuńBardzo lubie sliwki w czekoladzie, te wyglada apetycznie... M
OdpowiedzUsuńDzięki!
OdpowiedzUsuń:))))