czwartek, 3 lutego 2011

Tatusiowa

córeczka.



Jednak jest coś w tym gadaniu.
W trzecim roku życia dziecka zostałam zdominowana, zepchnięta z piedestału.
Spadłam z pozycji najukochańszej, najważniejszej, najmądrzejszej.
To nie ja jestem wzywana na ratunek.

Jestem zdruzgotana.
Troszeczkę...;)

11 komentarzy:

  1. Słodkie jest to zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo z córeczkami tak już jest i basta!
    Zawsze są tatusiowe ((:
    pozdrawiam
    Ps.
    Fajnie że tu trafiłam (:
    Pat

    OdpowiedzUsuń
  3. no i niech ktos powie ze dzieci nie sa najkochansze jak spia ;) a tak w ogole to chyba dobrze byc córeczką tatusia...... :))) cudna fotka

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam zdjecia spiacych dzieci, to jest urocze... a coreczki chyba zawsze beda tatusiowe, niestety... :-) M

    OdpowiedzUsuń
  5. a u nas, w trzecim roku dziecka nadal jestem najważniejsza ja ... ale może za chwile tez mnie to czeka? hmmm ... oby nie, nie przeżyję! ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Słodkie zdjęcie! Ależ ona ma długie rzęsy!

    OdpowiedzUsuń
  7. urocze i takie pełne ciepła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie jest coś w tym gadaniu i to ma nawet swoje psychologiczne wytłumaczenie. Córeczką tatusia pozostanie na zawsze. Może tak jeszcze jedną córeczkę ;-), albo synka dla siebie ;-)? Zdjęcie wydaje się być skąpane w porannym słońcu, piękne, ciepłe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Co za zdjęcie... rozczulajace bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zdjęcie! Rzeczywiście bardzo rozczulające. Śpiące dzieci to rozkoszny widok.
    A córeczki zawsze są tatusiowe! Moja jest taka mała, a już wie, że jak ja czegoś nie pozwalam, to tatuś na pewno się ulituje, cwaniara.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję Wam pięknie za wszystkie komentarze.
    Bardzo cieszą.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga