




Spacer po okolicach Lublina. Na zdjęciach obrzeża Muzeum Wsi Lubelskiej. Atrakcji było wiele. Mega kałuże, żarłoczne kury, rozkwitające kwiatuszki których widok powoduje uśmiech na twrzy, bo idzie nowe, skrzypiąca drewniana huśtawka i atrakcja największa z największych - wielka zdechła żaba!
kwiatuszki są urocze :)
OdpowiedzUsuńA ja czekam właśnie aż się zazieleni, żeby zrobić wypad do naszego Skansenu :) a Ty i tak zrobiłaś fantastyczne fotki! Podziwiam w nieskończoność :)
OdpowiedzUsuńDzięki, to wzajemnie się oglądamy, bo ja właśnie byłam u Ciebie ;)))
OdpowiedzUsuńWiosna na całego! Pięknie! :)
OdpowiedzUsuńA zdechła żaba gdzie? ;))
Piękne te Wasze tereny! Twoje kwiatki też wywołały u mnie uśmiech:-), są cudowne!
OdpowiedzUsuń:)))
OdpowiedzUsuńFotografować denatkę?! :)))
hihihi jestem pewna, że w Twoim obiektywie i ona by dobrze wyglądała ;)
OdpowiedzUsuńGorąco dziękuję! To komplement, którego się nigdy w życiu nie spodziewałam! :)))
OdpowiedzUsuńWracam do tych zdjęć raz po raz. Mam ochotę uciec z miasta, pooddychać czystym powietrzem. Słuchać ciszy. Zostawić cały ten pęd, chaos i zgiełk, od których jestem uzależniona...
OdpowiedzUsuńTo bardzo dobry pomysł!
OdpowiedzUsuńA u nas plany dokładnie odwrotne, rodzinnie ruszamy na kilka dni do Warszawy. Pozdrowić od Ciebie Warszawę, Maju? :))