

Bociany już przyleciały.
Cała trasa na południe Polski obstawiona bocianami. Na polach, w gniazdach, na niebie.
Dziś byłam na Podkarpaciu. Drugi raz w życiu. Piękne okolice Sanu, lasy białe od kwitnących zawilców, soczysta zieleń. Wzdłuż trasy sarny, bażanty, zając. Grzejące słońce.
Żurek w myśliwskim zajeździe w lesie. Wypchane zwierzęta na ścianach. Kawa parzona w szklanach z koszyczkami.
Czytam:
"Podkarpacie stoi hartaczami, krężałkami, kugielem, bulwiokiem, hałuszkami, małdrzykiem, szabanką, bałabuchami czy krupniakiem. Te produkty są jeszcze sublokalne, znaleźć je, kupić i posmakować można tylko znając adresy producentów, którymi najczęściej są koła gospodyń wiejskich czy właściciele gospodarstw agroturystycznych. Wszędzie jednak można znaleźć wyśmienity żur czy dziesiątki rodzajów pierogów. Produkowane na miejscu, zachwycają pomysłowym smakiem i jakością wykorzystanych do ich wyrobu produktów."
A o żurku tu:
http://podkarpackiesmaki.pl/pl/przepisy-i-kulinarne-lokale/dania-i-potrawy/
Uwielbiam lodzie i czekam niecierpliwie na pierwszy mały rejsik. Tym razem nie babski :-)
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam patrzeć, jak inni pływają. Bo od dziecka boję się wody :))))
OdpowiedzUsuńZatesknilam...! poczulam wakacje, lato, odpoczynek a zurek bardzo lubie, jedna z moich ulubionych zup, mniam, mniam.. :-) M
OdpowiedzUsuńMoi dziadkowie przed wojną mieszkali w Bieszczadach,babcia w Rajskiem a dziadek w Jabłonkach, później przesiedlono ich całymi rodzinami na zachód, ale sercem cały czas pozostali w tamtych rejonach, babcia do dziś je wspomina, pewnie to taki sentyment dzieciństwa i lat wczesnej przedwojennej młodości.
OdpowiedzUsuńMamsan, podzielam te sympatie :))
OdpowiedzUsuńDziewczyny, wspaniała opowieść rodzinna!