piątek, 1 lipca 2011

Leżały, leżały, aż się nad nimi dziś ulitowałam.





Zapiekane bakłażany. Z czosnkiem, cebulą, pomidorami. Natką pietruszki. Oliwą z oliwek. Czarnymi oliwkami. Ułożone w naczyniu w plastrach, posypane tartym parmezanem i cienką warstwą bułki tartej.
Takie jak na Sycylii :)

6 komentarzy:

  1. Ja jestem dziś tak zasłodzona, że chętnie bym przekąsiła takiego bakłażana :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. ummm nie jadłam jeszcze
    hmm może jutro?

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, u mnie też leżał, ale jeden :-) Choć ja przyrządziłam swojego troszkę skromniej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojoj. Zabrzmiało smakowicie.
    Niemniej wracam do holendra. reklama spowodowała, że nie ma koszyczków?!!! Zaiste zjawiskowe to bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  5. A bez parmezanu już pewnie nie będzie to samo?:(
    Bo u mnie też leży taki jeden delikwent.

    OdpowiedzUsuń
  6. Robiłam też z kurczakiem i suszonymi pomidorami, bez parmezanu - i równie dobrze wyszły.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga