Poszłyśmy dziś na długi popołudniowy spacer.
Złapał nas letni deszcz.
Świeciło piękne słońce, a z nieba leciały zimne, kłujące, wielkie krople deszczu. Obie w sukienkach na ramiączkach.
Nie potrafię Wam opisać tego rozczulającego, beztroskiego, szczerego śmiechu dziecka, kiedy biegłyśmy z hulajnogą rozbryzgując kałuże.
A za oknem koncert jakiegoś pasikonika.
Ale wyobrażamy sobie :)
OdpowiedzUsuńZnaczy radosny dzień :) Pięknie uchwycony...
Pewnie że sobie wyobrażamy :) My też w deszczu, na bosaka....radośnie! :)
OdpowiedzUsuńTak, tak radość mi znana x2 ;-), bieg, albo taniec w deszczu na boso. Aga drugie zdjęcie świetne, tak realne, że miałoby się ochotę wsadzić dłoń pod ten kranik :-)
OdpowiedzUsuńfajne zdjęcia, klimat wieczoru zawsze mnie wzrusza, w przeżycia to super, sama wiem bo na wakacjach nieraz złapał mnie deszcz, wtedy zdejmuje się buty i.... jest super:)))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieplutko
Zawsze jak pada latem, zabieram dzieci i latamy po kałużach w deszczu. Na początku w kaloszach. Potem nie ma sensu bo w kaloszach wody więcej niż w kałuży. Pod koniec jesteśmy mokre i szczęśliwe jak nie wiem co :-)
OdpowiedzUsuńPięknie, czarodziejsko, sielsko, anielsko. A moknięcie w ciepłym deszczu jest super! :-)
OdpowiedzUsuń