czwartek, 20 października 2011

Znowu cudem wygrzebana zupka ser w ziołach oraz słoik Bobovita mi tyłek ratuje. Taka ze mnie gospodyni.

Z zazdrością oglądam blogi piekących cuda dziewczyn. Chleby, bagietki, rogale.
Oczami wyobraźni już widzę się piekącą chleb w kuchni mojego nowego domu. Serwującą gościom chrupiące bułeczki z domowym dżemem. Na leżaku. Pod morelą.

7 komentarzy:

  1. Aga, wszystko przed Tobą ;-). A wiesz, że ja tylko raz, może dwa piekłam taki domowy chleb, upierdliwe to,choć przyznać trzeba, że zapach roznoszący się po domu jest bezcenny. Mimo wszystko pozostaję przy pieczeniu szybkich ciast ;-). Dżem domowy przywozimy od babci...albo sąsiadka czasem podrzuci ;-).
    Ale leniuchować na leżaku pod wisienką lubię bardzo ;-)). To co trzymać kciuki za Agę gospodynię? :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy J jest w przedszkolu i tam je obiady a jego tata baardzo późno wraca z pracy, też się nie wysilam i "jadę" na "chińszczyźnie" i tym podobnych posiłkach. Ser z ziołami to mój faworyt :)
    Też sobie marzę, żeby kiedyś upiec chleb. I też sobie mówię, że we własnym mieszkaniu to dopiero pokażę mój kulinarny talent :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. (wdech)...zapachniało dziś u Ciebie świeżym, cieplutkim pieczywem!..:))
    I marzeniami! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie lubię gotować. Podobno to przychodzi z czasem, może jeszcze jesteśmy za młode :)
    Co za morela! Powiało cieplejszym klimatem :)
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przymierzam się do upieczenia chleba, na razie eksperymentowałam z chlebem bananowym - bardzo łatwo go wykonać, nie trzeba zakwasu itp. Miesza się składniki i wrzuca do piekarnika. Nam smakował bardzo, oczywiście jest słodki :-) Pozdrawiam i miłego weekendu :-)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga