piątek, 28 stycznia 2011

Poranna

rozmowa z koleżankami w pracy, przy kawie, o smakach dzieciństwa.
Cebularz z masłem, zupa mleczna z ryżem, kisiel w kubku, budyń z sokiem malinowym, kanapka z pomidorem i cebulą, placki ziemniaczane ze śmietaną, zupa owocówka z makaronem, mizeria ze śmietaną, mielony z buraczkami, smażona ryba z surówką z kapusty kiszonej (taką z jabłkiem, olejem), zapiekanka z pieczarkami, chleb z masłem i rzodkiewką w plasterkach, truskawki ze śmietaną i cukrem, kluski z truskawkami, chleb ze szczypiorkiem i solą, kawa Inka z mlekiem, kluski z jagodami, kilkucentymetrowa pizza z kiełbasą wiejską i pieczarkami.
I jakoś tak same buzie się uśmiechają...



Moja mama czasem wspomina chleb ze śmietaną i cukrem, ale to już dla mnie za stara historia;)

9 komentarzy:

  1. Te smaki! Pamiętam ;) I rzeczywiście buzia sama się uśmiecha.

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja wybieram na dziś truskawki ze śmietaną;-),a ryba z kiszoną kapustą, taką z jabłkiem, cebulką i olejem, to u nas jedno z dań, którego nie może zabraknąć w ciągu tygodnia, najlepiej dorsz, świeży, z Bałtyku;-) i jeszcze ten budyń z sokiem malinowym, ja wspominam bardziej w ten sposób podawaną kaszę mannę... słodkie wakacje u babci, ale mnie "rozmarzyłaś";-). I zazdroszczę tej porannej kawy w pracy z koleżankami;-), u mnie to co najwyżej bym mogła pogadać sobie o najnowszym procesorze z chłopakami;-), a propos właśnie wchodzi na rynek;-). Pozdrawiamy u Was też dziś tak cudny, słoneczny dzień?

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomniałyśmy sobie również celebrację przy jedzeniu ptasiego mleczka i delicji, obgryzanie czekolady dookoła;)

    Dorsz z Bałtyku, powiadasz?
    I dziękuję za info o nowym procesorze, muszę o tym poczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas ani grama słońca. Jakoś zimno przejmująco. Jedziemy dziś nad wodę pospacerować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dorsz z Bałtyku o ile UE nie zakazuje połowów, co się teraz często zdarza, niestety :-(, na szczęście w naszym ulubinym "rybnym" mają zapasy mrożonych;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ...a smażone "krewetki", czyli wietnamskie krążki puchnące na oleju?!

    OdpowiedzUsuń
  7. A nie, u nas takich luksusów nie było...
    u nas raczej prażynki ziemniaczane.

    I zupa kartoflanka, w innych rejonach Polski wodzianką zwana.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, najlepsze były frytki przesiąknięte starym olejem, przesolone, z papierowego rożka! Mniam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Taaak, takie frytki jadamy i dziś! ;))

    OdpowiedzUsuń