sobota, 9 kwietnia 2011











Wiedziałam, że moje dziecko ma słabość do niemowląt. Rozczulają ją.
Ale że trzylatka potrafi być tak czuła, troskliwa, opiekuńcza, wpółczująca, empatyczna, to nie wiedziałam.
Katalog marzeń największych na świecie został poszerzony.
Obok lotu w kosmos z babcią pojawiło się pragnienie własnego dzidziusia.
To były poruszające odwiedziny:)

A jeśli szukacie pomysłu na zabawę, zajrzyjcie tu:
bajkowypokoik
Pozdrawiam, aga

5 komentarzy:

  1. własnego dzidziusia?
    byłam pewna, że napiszesz braciszka lub siostrzyczkę ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tym lotem w kosmos może być problem;-), a dzidziuś - nic prostszego;-), tylko musi się mocno uśmiechać do rodziców;-). Piękne ujęcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. :)) jak zwał, tak zwał. Oby mały i oby był.
    Mówicie Dziewczyny, że to proste? ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy własny dzidziuś - super sprawa. Przepiękne zdjęcia. A dzieci potrafią zaskakiwać :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Malenstwo cudne a marzenie dziewczynki pewno nie takie latwe do spelnienia... :-) M

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga