Odwiedziła nas Ciocia Hala. Daleka kuzynka nieżyjącego już ojca mojego męża. Przywiozła ze sobą prezent- własnej roboty nalewkę. Prezent idealny. Ale teraz piecze, oj piecze... To duży talent umieć takie smakołyki robić samemu. I chcieć je robić.
O ile dobrze widzę i ta nalewka jest z 77 roku to rzeczywiście idealny prezent!!! Nigdy nie piłam nalewki z winogron, moi rodzice robią wyśmienitą nalewkę malinową, w tym roku już zniknęła podczas Świąt. A jeśli chodzi o pierwsze zdjęcia, poza tym, że są świetne, to zazdroszczę ludziom, którzy potrafią robić na drutach. Moje dziewczynki otrzymały w tym roku od mojej cioci w ten sposób wykonane skarpetki i szaliczek, też prezent idealny:-).
Sami nie wiemy z którego roku, rozmazaną dostaliśmy. Mamy podejrzenia, że 87 lub 07. Ciocia nie pamięta, bo robi co roku. Ale taka mocno, jakby z 77! :)
Moja mama jest artystką w kwestii dziergania na drutach. A odkąd trafiła kilka kg szarej wełny w promocji, całą rodzina nosi szare czapki, szaliki, rękawice, swetry, kamizelki. Teraz wymyśliłam jej nowe zadanie- kocyk. Szary, rzecz jasna.
O ile dobrze widzę i ta nalewka jest z 77 roku to rzeczywiście idealny prezent!!! Nigdy nie piłam nalewki z winogron, moi rodzice robią wyśmienitą nalewkę malinową, w tym roku już zniknęła podczas Świąt. A jeśli chodzi o pierwsze zdjęcia, poza tym, że są świetne, to zazdroszczę ludziom, którzy potrafią robić na drutach. Moje dziewczynki otrzymały w tym roku od mojej cioci w ten sposób wykonane skarpetki i szaliczek, też prezent idealny:-).
OdpowiedzUsuńSami nie wiemy z którego roku, rozmazaną dostaliśmy. Mamy podejrzenia, że 87 lub 07. Ciocia nie pamięta, bo robi co roku.
OdpowiedzUsuńAle taka mocno, jakby z 77! :)
Moja mama jest artystką w kwestii dziergania na drutach. A odkąd trafiła kilka kg szarej wełny w promocji, całą rodzina nosi szare czapki, szaliki, rękawice, swetry, kamizelki. Teraz wymyśliłam jej nowe zadanie- kocyk. Szary, rzecz jasna.
O, jak ja bym się napiła takiej naleweczki... Ostatnio chodzą za mną wiśnie, takie na spirytusie, muszę zrobić koniecznie, mniam!
OdpowiedzUsuńHmmm.... wiśnie na spirytusie!
OdpowiedzUsuńA jak to zrobisz?
Z cukrem? Z miodem? Czy po prostu zalać owoce?
No i mrożone, to już nie to...
Zalewam wiśnie spirytusem, a do tego cukier, żadne luksusy:-). I tak, zanim będą w 100% gotowe, zostaną zjedzone;-)
OdpowiedzUsuńJak dla mnie to właśnie luksus!
OdpowiedzUsuń