środa, 5 stycznia 2011

Ulica Złota.

Najulubieńsza z ulubionych. Idealna do spacerów. Idealna na wypicie kawy w jednym z ogródków. Odrapane, zniszczone kamienice. Jedna latem całkowicie się spaliła.
W sierpniu miejsce dla stoisk Jarmarku Jagiellońskiego, co miesiąc klimatyczna oprawa dla targów staroci.
Krótka, brukowana. Z jednej strony niewielka knajpka Mandragora w której mój mąż zawsze zamawia to samo - śledzie z cebulą, jabłkami i śmietaną, z drugiej strony Bazylika Dominikanów, miejsce nabożeństwa po zawarciu Unii Polsko-Litewskiej w 1569 r. z udziałem króla Zygmunta Augusta.
Tak piękna, że to tam chrzciliśmy nasze dziecko.



5 komentarzy:

  1. Wygląda, jakby czas się na niej zatrzymał. A Ty ją na swoich zdjęciach utkałaś ze złota. Piękne.

    OdpowiedzUsuń
  2. I właśnie w ten sposób klimatycznych miejsc brakuje w naszym mieście, owszem są inne,bardziej morskie, ale nie ma takich "starówkowych" kamieniczki, latarenki,a przy nich kawiarenki, restauracyjki, duży plac itp., musimy sobie tworzyć z papieru;-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście złota :-)))

    Kiedyś mieszkałam na ul. Złotej, choć nie była tak urokliwa, ale czasy ze Złotej wspominam bardzo dobrze :-) Studenckie czasy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prezentuje sie pieknie... moze kiedys bedzie okazja w kawiarence wypic cos dobrego, kiedys, gdzies, cos, kto wie... :-) M

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Faktycznie złota ta Złota mi wyszła;)

    Mam nadzieję, Mamsan!:)

    OdpowiedzUsuń